A. Munro – „Uciekinierka”

ok

Autor: Alice Munro

Tytuł: Uciekinierka

Wydawnictwo: Dwie Siostry

Liczba stron: 392

„(…) w życiu chodzi o to, aby iść przez ten świat z zainteresowaniem. Mieć oczy otwarte i dostrzegać możliwości – widzieć człowieczeństwo – w każdej spotkanej osobie. Być świadomym.”

O Alice Munro już Wam na blogu mówiłam. Wspominałam, że już nigdy po jej książki nie sięgnę. Ha ha, nigdy nie mów nigdy :) Wszystko dlatego, że ta pozycja była kolejną na spotkanie książkowego klubu, więc stwierdziłam, że trudno, jakoś to przeboleję. Ale na szczęście nie było tak źle.

„Uciekinierka” to zbiór ośmiu opowiadań, w których prym wiodą kobiety. Każda inna, na swój sposób wyjątkowa, a zarazem zwyczajna, którą moglibyśmy spotkać na ulicy. Przeżycia, emocje, doświadczenia – to najważniejsze aspekty przedstawianych historii.

To co jest pewne i powtarzalne z poprzednią książką, którą czytałam („Taniec szczęśliwych cieni”), to nieprzeciętny, dobry styl autorki, dzięki czemu czyta się naprawdę świetnie.
Wachlarz postaci, głównie kobiecych, nie pozwala na nudę.
Nie wszystkie opowiadania mnie zachwyciły i wzbudziły większe emocje, ale były takie, które sprawiły, że zżyłam się z bohaterkami, a jedno naprawdę mocno mną wstrząsnęło i myślę, że jeszcze jakiś czas będę o nim pamiętać.

Początkowo myślałam, że będzie to osiem różnych historii. I z jednej strony tak było, ale nie do końca. Trzy opowiadania łączą się przez postać jednej bohaterki. Nie byłam zbytnio zachwycona tym rozwiązaniem, bo w pierwszym z nich wspomniana postać zwyczajnie mnie irytowała. Ale ostatecznie uważam to za naprawdę dobre posunięcie autorki, gdyż pokazała różne etapy życia tej samej osoby, przeplatając je z życiem innych bliskich jej kobiet.

Jeśli lubicie opowiadania, to uważam, że warto zapoznać się z twórczością Munro. Bądź co bądź, to noblistka, więc za coś została doceniona i być może to odkryjecie.
Nie żałuję, że poznałam tę książkę i jeśli jeszcze kiedyś przyjdzie mi się mierzyć z dziełami Alice Munro, nie będę mówić „nie” :)

4 Komentarze

  1. Od prawie roku zamierzam zabrać się za jakąś książkę Munro (na początku chciałam Ją wybrać do jednego z zadań BookAThonu), ale nie wiem czy nie zacznę od „Księżyców Jowisza”- z racji tego, że to pierwsza powieść.
    Tylko zastanawiam się, czy różne opowiadania mnie nie przerosną. Lubię wczuć się w jednego bohatera, a gdy przychodzi mi zmierzyć się z kilkoma- tracę chęci poznania. Czytałaś ją może?
    Co do „Uciekinierki” to chętnie sięgnę po nią w następnej kolejności.
    Trzymaj się cieplutko! :*

    • Nie, nie czytałam „Księżyców Jowisza”. „Uciekinierka” to moje drugie spotkanie z autorką, pierwsze to „Taniec szczęśliwych cieni”, o którym wspominałam w tym poście i recenzja też jest. Nie pałam wielkim entuzjazmem do tych opowiadań, choć lubię tę krótką formę. Ale uważam, że trzeba sprawdzić samemu.
      Buziaki :*

  2. Kurde, ja się do niej przekonać nie mogę… No nie potrafię…
    No, ale mam w schowku „dziewczęta i kobiety”, czy coś w tym stylu, ale nie wiem, czy mnie zachwyci…

    • Może będzie u Ciebie tak jak u mnie? Po „Tańcu szczęśliwych cieniu” stwierdziłam, że nie, nigdy więcej Munro, a jednak przeczytałam kolejną jej książkę i aż tak źle jak za pierwszym razem nie było. No, o zachwytach nie ma mowy, ale było lepiej niż gorzej :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.